A oto i plenerek z ostatniego ślubu...Plener, którego miało nie być - jednakże po tym jak Gosia z Ryśkiem zobaczyli swoje zdjęcia z reportażu ślubnego to nie było się już nad czym zastanawiać :) Od razu zabralismy się za robotę... no może nie od razu, bo trochę czasu nam zajęło znalezienie wspólnego wolnego terminu, ale warto było czekać :) Gdyby tak jeszcze pogodę można było rezerwować z wyprzedzeniem było by już kapitalnie - na całe szczęście deszcz tuż przed sesją ustąpił i dał nam pole do popisu :)
I oto jest kolejny reportaż ślubny z rodzinnych stron - tym razem Jasło-Brzostek. Gosia i Rysiek znaleźli mnie (o dziwo) przez internet - chociaż moja strona dopiero co zaczęła być pozycjonowana przez agencje interaktywną. Młodzi od początku wiedzieli czego chcą, stąd szybko udało nam się ustalić wspólne oczekiwania.
Sam reportaż trwał na dobrą sprawę cały dzień - od 9:00 do 2-ej w nocy - full service - od przygotowań do oczepin, ale to właśnie dzięki temu cały album układa się w historię tego dnia. Nie było w planie jedynie plenetu, bo był już wcześniej zarezerwowany w Krakowie.