A oto i plenerek z ostatniego ślubu...Plener, którego miało nie być - jednakże po tym jak Gosia z Ryśkiem zobaczyli swoje zdjęcia z reportażu ślubnego to nie było się już nad czym zastanawiać :) Od razu zabralismy się za robotę... no może nie od razu, bo trochę czasu nam zajęło znalezienie wspólnego wolnego terminu, ale warto było czekać :) Gdyby tak jeszcze pogodę można było rezerwować z wyprzedzeniem było by już kapitalnie - na całe szczęście deszcz tuż przed sesją ustąpił i dał nam pole do popisu :)
Przygotowania u Oskara - 17.07.2010 - 9:30! Ehhh - żeby dotrzeć do Krakowa na tą godzinę trzeba było wstać przed 7mą - a przecież szykował się cały dzień na nogach - do 2iej w nocy było jakieś 19 godzin. W Krakowie też nie bez problemów - gdzie zaparkować w okolicach Dietla i Starowiślnej w cieniu podczas ponad trzydziestostopniowego upału (tak to jest jak sie ma spieprzona klime w samochodzie).
Na szczęście główni aktorzy dnia mimo niesprzyjających warunków stanęli na wysykości zadania. Sen panny młodej (na szczęście nie proroczy) - o niezrealizowanej sesji plenerowej - jak już wspomniałem nie spełnił się :P. Chociaż czasu było bardzo mało (1 godzinka) - razem z Irkiem - kamerzystą udało się coś zrealizować.